Najpierw była szkoła
Przez lata uczyłem dorosłych angielskiego. Menedżerów, właścicieli firm, ludzi, którzy w swojej robocie byli naprawdę dobrzy. I co jakiś czas, gdzieś między czasem przeszłym a listą nieregularnych czasowników, padało to samo zdanie:
„Mamy stronę, ale boję się w niej cokolwiek kliknąć.”
Nie wiedzieli, kto ją zrobił. Nie wiedzieli, za co dokładnie co miesiąc płacą. Ktoś kiedyś ją postawił, wystawił fakturę i zniknął. Zostawał strach, żeby niczego nie ruszyć.



